Sześcioletni kapitan oraz dwójka majtków (pampersiaków) pokładowych, czyli rejs oczami „przerażonego” ojca (część 2/3)

(tekst: Tomasz Jabłoński, Charter Navigator)

Planując wyprawę z tak małymi dziećmi trzeba się nieco przygotować. Niestety muszę stwierdzić, że zazwyczaj w tej kwestii kobiety wiedzą dużo więcej niż mężczyźni, tym samym jest mi trudno pisać o wszystkich aspektach. Ameryki nie odkryję, jeśli napiszę, że dzieci są różne. Inaczej znoszą podróż w zależności od wieku. Trasę z Krakowa do Wustrau da się pokonać w 7-9 godzin. Niestety w naszym przypadku nie obyło się bez przygód. Do Wustrau dotarliśmy późną nocą po ponad 11 godzinach jazdy. Dlaczego? O tym za chwilę.

Każdy rodzić wie, że dobrze jest, aby dziecko było śpiące przed wyprawą. Daje nam to już na starcie 1,5 – 2 godzinną drzemkę w aucie. Później różnie bywa. A to karmienie, a to zmiana pieluszki itp., itd. Po drzemce małe dziecko wytrzyma kilkadziesiąt minut w foteliku samochodowym. Tym samym po pewnym czasie wskazany jest postój i rozprostowanie kości. Trudno jest przewidzieć, ile dokładnie postojów będzie wymaganych. Przygotowałbym się na kilkunastominutowy co 3 godziny jazdy. Oczywiście każde dziecko jest inne. Nadmienię, że dla 4-miesięcznej Mai podróż 8 godzinna nie stanowiłaby problemu. Mieliśmy w zanadrzu opcję na czarny scenariusz, a mianowicie, że przyjdzie nam nocować w połowie trasy. Wersja bardzo, ale to bardzo pesymistyczna, ale może warto taką mieć?

W taką podróż należy zabrać różne różniste zabawki dla dzieciaków, ale to sprawa raczej oczywista. Dla mnie nieodzownym gadżetem jest inwerter samochodowy. Dobrym pomysłem może okazać się kubek z opcją grzałki na gniazdko 12 v. Można w nim podgrzać jedzenie dla dziecka (o ile mama nie karmi piersią). Pamiętajmy, że małe dzieci muszą mieć wyrobiony paszport lub dowód osobisty. Zadbajmy o niego kilka tygodni wcześniej (o ile pamiętam, na paszport czeka się do 30 dni) i nie zostawiajmy tego na ostatnią chwilę. Wprawdzie przekraczanie granic w Schengen odbywa się bez kontroli granicznej, niemniej jeśli zostaniemy zatrzymani przez policję czy inny organ kontrolny, trzeba udowodnić, że dzieci w samochodzie należą do nas. Doświadczyliśmy tego na własnej skórze, kiedy na kilka kilometrów przed niemiecką granicą zatrzymała nas Polska Straż Graniczna. Pamiętajmy, że nieodzownym atrybutem niemowlaka jest jego wózek. Wybierzmy zatem barkę, na którą bez problemu zmieści się cały sprzęt. Przydatną rzeczą są również łóżeczka turystyczne. Nie wszystkie kabiny są wystarczająco duże, aby je pomieścić. Dowiedzmy się zatem wcześniej, czy dany model jest wystarczająco duży. Oczywiście zawsze pozostaje opcja, aby spać z dzieckiem, ale każdy rodzic ma swoje przyzwyczajenia. Należy zabrać również wanienkę do kąpania niemowlaków. Sugeruję wersję dmuchaną. Nie zajmuje ona dużo miejsca w aucie, a na barce sprawdza się w 100%. Część barek Nicolsa posiada pojemne schowki, gdzie można zostawić gabarytowe, a rzadko używane rzeczy.

Tak jak wspomniałem, nasza podróż trwała nieco dłużej niż to było planowane, a wszystko przez roztargnienie kierowcy (muszę się przyznać, że byłem nim ja), który to bazę Nicolsa w miejscowości Wustrau niedaleko Neuruppin, pomylił z położonym 30 km na północ Wustrow. Prawie 2 godziny zajęło nam zlokalizowanie siebie nawzajem, tj. nas oraz menadżera bazy. Jego mina, kiedy nas w końcu ujrzał – bezcenna. Ponoć byliśmy pierwsi, którzy to zrobili. Mam nadzieję, że dzięki artykułowi nie będzie już kolejnych naśladowców.

Nicols base in Wustrau

Baza Nicols w Wustrau

>> See part 3/3

Laisser un commentaire

Votre adresse de messagerie ne sera pas publiée. Les champs obligatoires sont indiqués avec *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.